Jeeeestem. W końcu. Wam się pewnie wydaje, że olewam bloga i nie chce mi się pisać. A jest wręcz przeciwnie, tak bardzo chciałam już dodać, ale nie mogłam, bo miałam za dużo nauki. Ale już raczej to mam z głowy. Więc mam nadzieję, że teraz będę częściej pisać. :)
______________________________________________
- Mogę ci zadać jedno, ostatnie pytanie?
Mike przytakuje głową i spogląda na mnie z zaciekawieniem.
- Jared… Cholera, głupio mi o to pytać, ale muszę. Czy dobrze myślę? To ten JARED? Z 30 Seconds to Mars?
Nie wiem, czemu o to pytam. Na świecie jest milion mężczyzn o takim imieniu, ale ciekawość nie daje mi spokoju. Zdziwiłbym się, jeśli to byłaby prawda. I to jak! Może nie przyjaźnimy się bardzo, jesteśmy po prostu dobrymi znajomymi i nie wiem wiele o jego życiu, ale jednak nie wyobrażam sobie tego… To wydaje się być takie… niedorzeczne. Nie oszukujmy się… Jared ma tyle fanek, kobiet, które za nim szaleją, że jestem pewien, że nie jednej z nich uległ.
Chociaż zachowanie Mike’a sugeruje mi odpowiedź.
- Tak – wyszeptuje, po czym chowa twarz w dłoniach. Jestem idiotą, że zapytałem. Tylko pobudziłem jego wspomnienia, które teraz na pewno nie dają mu spokoju. Kładę rękę na jego umięśnionych plecach, chcąc dodać otuchy i pocieszyć.
- Przykro mi, naprawdę. Wiem, jak to jest, gdy bliska osoba wyrządzi krzywdę…
Chester. Ty kretynie. Próbujesz pocieszyć przyjaciela, wypominając mu, że sprawił ci ból? Muszę się bardziej postarać…
- Przepraszam, nie to miałem na myśli.
- Wiem, już jest dobrze… Po prostu…. Nie mówiłem o tym nikomu. Wyrzuciłem go z mojej pamięci wtedy, gdy matka kazała mi to zrobić i obiecałem sobie, że nie będę do tego wracał. Ale to tylko chwilowy wstrząs. Rozumiem przecież, że to zamknięta sprawa. Mimo że widzimy się i spotykamy się na galach, czy innych wydarzeniach, zostawiliśmy to za sobą. Bardzo daleko… Ale i tak zawsze jak go widzę, to boli. Spojrzenia, które wymieniamy są pełne cierpienia, mimo że nasz związek nie istnieje i wiem, że nie będzie istniał. Zresztą dobrze wiesz, Chester, że nie przyszedłem tu po to, by żalić się i opowiadać historie z przeszłości. Pogodziłem się ze stratą Jareda jakieś dziesięć lat temu. Teraz jesteś ty. Mój najlepszy i jedyny przyjaciel, którego zawiodłem. Którego wykorzystałem. Dlatego przepraszam cię z całego serca. Nie odpowiedziałeś na moje pytanie… Czy jest szansa, że mi wybaczysz?
- Wybaczenie to wielkie słowo, Mike. Nie nadużywaj go. Gdybyś zabił moją matkę, mógłbyś prosić o wybaczenie, teraz wystarczy szczere wyjaśnienie i przeprosiny. A to mi już zagwarantowałeś – biorę go za rękę i kontynuuję. – Przyjmuję przeprosiny. Rozumiem już, co tobą kierowało. Chociaż boję się – rozluźniam uścisk i wstaję. Zaczynam nerwowo krążyć po pokoju. – Boję się, że to się stanie znowu. Że znowu mnie w jakimś stopniu wykorzystasz. Co teraz? Prześpimy się kolejny raz i na drugi dzień, po nocy pełnej przygód, znowu będziesz udawać, że nic się nie stało?
- Spieprzyłem tamtą sytuację i wiem, że masz podstawy, by mieć wątpliwości, ale proszę zrozum… Odkąd uświadomiłem sobie moje uczucia do ciebie, zmieniłem się. Nie pogrywam z ludźmi, nie bawię się uczuciami. Nie byłem w związku od jakiś 2 lat. Tak bardzo chciałem przyjść do ciebie wcześniej, porozmawiać, przeprosić. Ale nie było szans. Odgrodziłeś się ode mnie nienawiścią. Nie mam wyrzutów, po tym, co się stało, twoje zachowanie było oczywiste. Ale teraz jestem – jesteśmy - tu. Ty i ja. I nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy mogli być razem – również wstaje, podchodzi do mnie i kładzie ręce na moich ramionach. – Przysięgam. Obiecuję, że nie zranię cię. Jestem pewny w stu procentach moich uczuć, dlatego proszę, zaufaj mi.
- Zaufanie to coś poważnego. Wiedz, że chcę ci zaufać. Przecież „uganiałem” się za tobą od długiego czasu i teraz kiedy mamy szansę być razem, oczywiście, mój rozum wszystko psuje. Ta cholerna podświadomość zadaje mi ciągle pytania: „co jeśli znowu cię zostawi?”, „co jeśli kłamie?”. Skąd mam mieć pewność, Mike, że mówisz prawdę? W swoim życiu naprawdę wiele przeszedłem, zostałem wykorzystany nie tylko przez ciebie, kurwa mać, przeżyłem wiele. Możesz mnie uznać za jakiegoś popieprzonego paranoika, ale wydarzenia z przeszłości wpłynęły na to, kim jestem. Odgrodziłem się od uczuć, miłości, dlatego teraz nie wiem, co mam zrobić… Boję się żyć chwilą. Nie potrafię po prostu. Wszystko rozpatruję w kwestiach, czy na pewno się uda, czy może jest inna, lepsza opcja? A co jeśli taką opcją jest odcięcie się od tego wszystkiego…?
- Nie jesteś paranoikiem. Nie myśl tak o sobie. Cierpiałeś już jako dziecko, wiem, że to rzutuje na teraźniejszość. Ale nie umiem, cię zapewnić, że wszystko będzie dobrze. Jedyne, co mogę ci powiedzieć, to żebyś kierował się sercem, a nie rozumem… A co ci podpowiada serce?
- Niekochane od dawna i odtrącone, pragnie miłości, przyjaźni…
- Właśnie, Chester. I możesz to mieć… My możemy to mieć. Proszę, daj mi odpowiedź. Przecież nikt się nie żeni, ani nie mówi o wielce poważnym związku. Tylko dwoje ludzi, którzy wiele dla siebie znaczą i którzy wiedzą o sobie wszystko.
- Spróbuję… Tak, kurwa, tak. Potrzebuję tego. Nie poważnego związku ze zobowiązaniami. Chcę po prostu dobrej zabawy i przede wszystkim osoby, do której mógłbym zadzwonić o trzeciej w nocy, kiedy będę czuł się źle .
Uśmiecham się sam do siebie, przypominając sobie, że tak niedawno mówiłem, że właśnie tego mi brak. A teraz mogę to mieć. Otworzę się na nowe możliwości i na miłość, szczególnie na nią. Będę szczęśliwy. Nie wiem, ile przetrwa nasz związek, ale pieprzyć to. W tym momencie mam szansę być z osobą, za którą szaleję od dłuższego czasu. Dobrze, że w końcu to sobie uświadomiłem. Koniec z nieszczęśliwym Chesterem rozmyślającym jedynie o sensie swojego życia. Definitywny koniec.
- Dziękuję i przepraszam jeszcze raz, zachowałem się jak chuj. Cieszę się, że przyjąłeś moje przeprosiny.
- Okej, Mike, koniec z sentymentami, umówmy się, że nie wracamy do tego. Co się stało, to się nie odstanie. Żyjmy tu i teraz. Razem. Szczęśliwi.
- To co, idziemy się pieprzyć?
Nasze spojrzenia się spotykają i wybuchamy donośnym śmiechem. To cały Mike. Tak dawno się nie śmiałem… Teraz wiem na pewno, że podjąłem dobrą decyzję.
- Co cię tak bawi, Chaz, zła propozycja?
- Kurwa mać, ile razy mam ci mówić, żebyś mnie tak nie nazywał?! – odpowiadam mu ze śmiechem, po czym namiętnie go całuje w usta.
________________________________________________________
Ta daaam. Ostatni rozdział "Love or hate?". Mam do Was prośbę. Odpowiedzcie mi na pytanie - które opowiadanie było wg. Was lepsze? To czy poprzednie? Zależy mi na opinii. I na koniec oczywiście dziękuję za wszystkie komentarze, jesteście świetni. :3